Oto niezły kawałek z mojej macierzystej gazety.
"Nikomu nie będzie wolno zagłuszać hejnału mariackiego – krakowscy radni chcą, by na Rynku Głównym podczas odgrywania słynnej melodii turyści przerywali rozmowy, a właściciele restauracji wyłączali muzykę. Kto się nie dostosuje, dostanie mandat. – To jakiś absurd – komentuje prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Cisza ma obowiązywać około pięciu minut, za każdym razem, gdy z wieży mariackiej płynąć będą dźwięki hejnału.
W tym czasie obecni na rynku przechodnie będą musieli ściszyć głos, koncertujący artyści przerywać występy, a restauratorzy wyłączać muzykę. Kto się nie dostosuje, zostanie ukarany przez straż miejską – najpierw upomnieniem, potem mandatem. – Myślimy o niewysokich karach w granicach 20 zł. To powinno wystarczyć – twierdzi Paweł Bystrowski, radny klubu PO i pomysłodawca uchwały".
Dalej padają argumenty, że hejnał jest starszy niż hymn, turyści zamiast słuchać bezczelnie gadają, a w knajpach gra muzyka. Przypominam, że hejnał jest w Krakowie grany okrągłą dobę co godzinę, co słuchaczy pierwszego programu polskiego radia może zmylić, bo oni słyszą hejnał tylko w południe.
Nie zawsze warto wierzyć w rewelacje "Dziennika", ale jeśli to prawda, to mamy do czynienia z absurdem przekraczającym wszelkie granice.
Proponuję jeszcze, co następuje:
- wprowadzenie powszechnego nakazu zachowania absolutnej ciszy podczas jakiejkolwiek emisji bądź wykonania pieśni "Barka"
- nakaz ciszy podczas przemówień prezydenta, premiera i marszałka sejmu
- obowiązkowy nakaz klękania przed radiem maryja - w promieniu 50 metrów od dowolnego radioodbiornika nadającego w danej chwili tę stację
- nakaz oglądania telewizji publicznej co najmniej cztery godziny na dobę
- nakaz pierdolnięcia się w głowę każdego dnia, najpóźniej o godzinie 9 rano. Bez pierdolnięcia można, niestety, zacząć nagle myśleć, a to w naszym kraju nie byłoby wskazane.
środa, 27 maja 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)