Berlin, niedzielne upalne popołudnie. Pod Muzeum Fotografii, obok Dworca Zoo.
Podchodzi do mnie jakiś pan, koło pięćdziesiątki, ale z gatunku takich wyluzowanych. Mówi po niemiecku, ale po mojej ripoście, że w tym języku nie rozumiem, przechodzi na płynną angielszczyznę:
- Straszny dziś upał. Byłeś na wystawie Helmuta Newtona?
- Tak, bardzo fajna
- Ja się dopiero wybieram. Skąd jesteś?
- Z Polski
- Mam dużo znajomych Polaków, ale wszyscy mieszkają w Berlinie. A co robisz w Polsce?
- Jestem dziennikarzem - przyznaję, że wtedy zacząłem rozważać możliwości ucieczki
- Fajna praca. Ja pracuję w pornobiznesie.
- Naprawdę?
- To nie to, co myślisz. Jestem już za stary na taką karierę. Jestem producentem.
I po chwili ciszy:
- Mógłbyś zagrać, jeśli byś chciał
- Nie dzięki, jestem żonaty
- A, to co innego. Wiadomo
Chwila ciszy, ale nie odpuszcza:
- Ale wiesz, są takie filmy, kojarzysz, gang bang. Tam nie widać twarzy, może jednak
- Nie, na pewno nie
- OK. To do zobaczenia może kiedyś...
20 minut później, wciąż na dworcu Zoo.
- Już wyjeżdżasz? - oczywiście, znajomy pornoproducent
- Tak, za kilka godzin.
- Może jednak byś był zainteresowany?
- Nie, nie. Dzięki.
- W razie czego często tu bywam. Do zobaczenia.
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
piątek, 14 sierpnia 2009
Wojsko Polskie poszło z duchem czasu. Zrobiło sobie logo.
W zasadzie zrobił je Andrzej Pągowski, nie wiadomo czemu wciąż uważany za guru polskiego plakatu, choć za nowymi trendami to on już dawno nie nadąża. Ale pal licho, Pągowski dobrych projektów ma na koncie sporo, więc mu odpuszczamy. Problem w tym, że ten akurat jest brzydki (a zobaczyć go można choćby tutaj).
Powkurzałem się chwilę, ale potem zrozumiałem, o co chodzi. Przypomniałem sobie bowiem projekt pomnika Norwida (zobacz). Orzeł siedzi tam zasłuchany w słowa wieszcza. No i ten orzeł, gdy sam zobaczył, co chcą z nim zrobić na pomniku Norwida, po prostu spierdala jak najdalej. Na razie trafił do literki P w logu wojska. Ale obawiam się, że będzie chciał uciec przynajmniej do jakiegos rezerwatu, żeby już nikt nie musiał się na niego gapić.
W zasadzie zrobił je Andrzej Pągowski, nie wiadomo czemu wciąż uważany za guru polskiego plakatu, choć za nowymi trendami to on już dawno nie nadąża. Ale pal licho, Pągowski dobrych projektów ma na koncie sporo, więc mu odpuszczamy. Problem w tym, że ten akurat jest brzydki (a zobaczyć go można choćby tutaj).
Powkurzałem się chwilę, ale potem zrozumiałem, o co chodzi. Przypomniałem sobie bowiem projekt pomnika Norwida (zobacz). Orzeł siedzi tam zasłuchany w słowa wieszcza. No i ten orzeł, gdy sam zobaczył, co chcą z nim zrobić na pomniku Norwida, po prostu spierdala jak najdalej. Na razie trafił do literki P w logu wojska. Ale obawiam się, że będzie chciał uciec przynajmniej do jakiegos rezerwatu, żeby już nikt nie musiał się na niego gapić.
środa, 27 maja 2009
Morda w kubeł, hejnał grają
Oto niezły kawałek z mojej macierzystej gazety.
"Nikomu nie będzie wolno zagłuszać hejnału mariackiego – krakowscy radni chcą, by na Rynku Głównym podczas odgrywania słynnej melodii turyści przerywali rozmowy, a właściciele restauracji wyłączali muzykę. Kto się nie dostosuje, dostanie mandat. – To jakiś absurd – komentuje prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Cisza ma obowiązywać około pięciu minut, za każdym razem, gdy z wieży mariackiej płynąć będą dźwięki hejnału.
W tym czasie obecni na rynku przechodnie będą musieli ściszyć głos, koncertujący artyści przerywać występy, a restauratorzy wyłączać muzykę. Kto się nie dostosuje, zostanie ukarany przez straż miejską – najpierw upomnieniem, potem mandatem. – Myślimy o niewysokich karach w granicach 20 zł. To powinno wystarczyć – twierdzi Paweł Bystrowski, radny klubu PO i pomysłodawca uchwały".
Dalej padają argumenty, że hejnał jest starszy niż hymn, turyści zamiast słuchać bezczelnie gadają, a w knajpach gra muzyka. Przypominam, że hejnał jest w Krakowie grany okrągłą dobę co godzinę, co słuchaczy pierwszego programu polskiego radia może zmylić, bo oni słyszą hejnał tylko w południe.
Nie zawsze warto wierzyć w rewelacje "Dziennika", ale jeśli to prawda, to mamy do czynienia z absurdem przekraczającym wszelkie granice.
Proponuję jeszcze, co następuje:
- wprowadzenie powszechnego nakazu zachowania absolutnej ciszy podczas jakiejkolwiek emisji bądź wykonania pieśni "Barka"
- nakaz ciszy podczas przemówień prezydenta, premiera i marszałka sejmu
- obowiązkowy nakaz klękania przed radiem maryja - w promieniu 50 metrów od dowolnego radioodbiornika nadającego w danej chwili tę stację
- nakaz oglądania telewizji publicznej co najmniej cztery godziny na dobę
- nakaz pierdolnięcia się w głowę każdego dnia, najpóźniej o godzinie 9 rano. Bez pierdolnięcia można, niestety, zacząć nagle myśleć, a to w naszym kraju nie byłoby wskazane.
"Nikomu nie będzie wolno zagłuszać hejnału mariackiego – krakowscy radni chcą, by na Rynku Głównym podczas odgrywania słynnej melodii turyści przerywali rozmowy, a właściciele restauracji wyłączali muzykę. Kto się nie dostosuje, dostanie mandat. – To jakiś absurd – komentuje prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Cisza ma obowiązywać około pięciu minut, za każdym razem, gdy z wieży mariackiej płynąć będą dźwięki hejnału.
W tym czasie obecni na rynku przechodnie będą musieli ściszyć głos, koncertujący artyści przerywać występy, a restauratorzy wyłączać muzykę. Kto się nie dostosuje, zostanie ukarany przez straż miejską – najpierw upomnieniem, potem mandatem. – Myślimy o niewysokich karach w granicach 20 zł. To powinno wystarczyć – twierdzi Paweł Bystrowski, radny klubu PO i pomysłodawca uchwały".
Dalej padają argumenty, że hejnał jest starszy niż hymn, turyści zamiast słuchać bezczelnie gadają, a w knajpach gra muzyka. Przypominam, że hejnał jest w Krakowie grany okrągłą dobę co godzinę, co słuchaczy pierwszego programu polskiego radia może zmylić, bo oni słyszą hejnał tylko w południe.
Nie zawsze warto wierzyć w rewelacje "Dziennika", ale jeśli to prawda, to mamy do czynienia z absurdem przekraczającym wszelkie granice.
Proponuję jeszcze, co następuje:
- wprowadzenie powszechnego nakazu zachowania absolutnej ciszy podczas jakiejkolwiek emisji bądź wykonania pieśni "Barka"
- nakaz ciszy podczas przemówień prezydenta, premiera i marszałka sejmu
- obowiązkowy nakaz klękania przed radiem maryja - w promieniu 50 metrów od dowolnego radioodbiornika nadającego w danej chwili tę stację
- nakaz oglądania telewizji publicznej co najmniej cztery godziny na dobę
- nakaz pierdolnięcia się w głowę każdego dnia, najpóźniej o godzinie 9 rano. Bez pierdolnięcia można, niestety, zacząć nagle myśleć, a to w naszym kraju nie byłoby wskazane.
wtorek, 24 lutego 2009
Z życia Casanovy
Nie jeden mędrzec od marketingu i reklamy już dawno zauważył, że seks może sprzedać wszystko. To, co niedawno zobaczyłem na Ursy, gdzie szczęśliwie od kilku tygodni mieszkam, nie jest pewnie najbardziej kuriozalnym przykładem próby zaprzęgnięcia rubasznych skojarzeń do celów marketingowych. Ale i tak polecam, zwłaszcza wesołe hasło reklamowe tuż pod dachem samochodu...

Choć być może trzeba się nieco zastanowić, zanim skorzysta się z usług firmy Konar.

Choć być może trzeba się nieco zastanowić, zanim skorzysta się z usług firmy Konar.
Subskrybuj:
Posty (Atom)