wtorek, 24 lutego 2009

Z życia Casanovy

Nie jeden mędrzec od marketingu i reklamy już dawno zauważył, że seks może sprzedać wszystko. To, co niedawno zobaczyłem na Ursy, gdzie szczęśliwie od kilku tygodni mieszkam, nie jest pewnie najbardziej kuriozalnym przykładem próby zaprzęgnięcia rubasznych skojarzeń do celów marketingowych. Ale i tak polecam, zwłaszcza wesołe hasło reklamowe tuż pod dachem samochodu...



Choć być może trzeba się nieco zastanowić, zanim skorzysta się z usług firmy Konar.

Brak komentarzy: